Rozwijane Menu

16 marca 2020

Kuba - dzień 9 - Cienfuegos i Playa Giron

Kuba to praktycznie miasta wpisane na światową listę UNESCO. Tak też jest z Cienfuegos, ale żeby nie było nam za nudno, nasz nocleg na Playa Giron nie był adekwatny z pinezką na mapie (kiedyś pytaliśmy się Pana w Norwegii "gdzie są renifery?" - odpowiedział nam "far away, far away" - tak też czułyśmy się tym razem).
Z Trinidadu kierujemy się w stronę morza Karaibskiego. Jedziemy do miejscowości Playa Giron.
Żeby się tam dostać, musimy zdobyć bilety na Viazula (6 CUC/os). Skoro świt udajemy się na dworzec, pełne obaw, że może już być za późno....(raptem czekamy tylko godzinę nie łapiąc się na pierwszego busa)

05 marca 2020

Kuba - dzień 7, 8 - Trinidad

Trinidad to obowiązkowa kropka na mapie każdego, kto odwiedza Kubę. Malownicza, kolonialna starówka, która od 1988 roku jest wpisana na światową listę dziedzictwa UNESCO. Kolorowe kamieniczki, wybrukowane uliczki, uśmiechnięci ludzie i stragany przepełnione koronkami wszelkiej maści.

Nasze pierwsze kroki w Trinidadzie wyglądały niczym scena filmowa. Mając adres Casy, w której miałyśmy się zatrzymać, nie brałyśmy pod uwagę, że problematycznie może okazać się jej znalezienie. Po godzinie poszukiwań i zaangażowania sporej ilości ludzi (w myśl zasady wnuczek za babcię, babcia za dziadka, dziadek za rzepkę... oj i kolejny Kubańczyk leciał z pomocą by pomóc nam odnaleźć adres...) udało nam się dotrzeć do celu za pomocą miłych panów z rikszy rowerowej.

08 stycznia 2020

Kuba - dzień 6 - Camaguey

Wysiadamy z autobusu o godzinie 4:00 w nocy. Co tu robić? Wszytko pozamykane? Postanawiamy zaczekać na dworcu aż zrobi się jasno. Niektórzy próbują przyjąć odpowiednie pozy do spania inni przechadzają się bo nie mogą zasnąć. Ja przytulam się do plecaka i na chwile usypiam. Rano koło po 7:00 idziemy w kierunku centrum by po 3-4 km wejść w labirynt uliczek.
 
Docieramy do parku Ignacio Agramonte z którego rozdzielamy się w poszukiwaniu otwartego miejsca z jedzeniem. Udaje się! Kupujemy tosty z 2 centymetrowym, mało roztopionym serem. Da się zjeść. Na początek wystarczy.

22 listopada 2019

Kuba – dzień 5 – Santiago de Cuba – ucieczka do Camaguey

Śniadanie... No... Było słabo. Zamawiając tortille z warzywami zupełnie nie spodziewałyśmy się bułki z hmm...no właśnie – nie do końca wiadomo z czym. Niestety tylko Beata była w stanie zjeść swoją bułę, reszta mocno walczyła, ale walkę przegrała. Nawet niedopiłysmy piwa ponieważ pływały w nim cuda (serio, a nie należymy do tych „obrzydliwych”).
Po niezjedzonym śniadaniu, ruszyłyśmy na wycieczkę, którą umówiłyśmy dzień wcześniej z Che Che. Niestety Che Che zrobił nas w jajo... Miałyśmy jechać super nowym samochodem, a pojechałyśmy starym fordem...
Zaczęłyśmy od fortu "Castillo de San Pedro de la Roca", który jest wpisany na listę UNESCO. I przyznać trzeba, że zrobił na nas wrażenie.

Kuba – dzień 4 – Santiago de Cuba


Ale co my tu robimy? Ledwo wysiadlysmy z autobusu. Dobrze nie udało nam się rozprostowwc nóg po 13 godzinnej podróży, a tu już – „taxi, taxi?” „casa”? „City tour?” Przed wyjazdem wyczytałyśmy, że dobrze załatwić sobie case (pokój) już na dworcu ponieważ taksowkarzn zawiezie nas bezposrednio pod dom, a do centrum i tak trzeba wziąć taxi.. Nie jest to do końca prawda, ponieważ do centrum z dworca jest jakies 2km. Można sobie zrobić przyjemny spacerek, a na miejscu załatwić sobie case.