Rozwijane Menu

29 marca 2014

Fioletowa polana - czyli krokusy wzywają!

Przyszła wiosna, a wraz z nią Krokusy. Na Leskowcu nie udało nam się znaleźć ani jednego dlatego postanowiłyśmy, jak co roku, pojechać do doliny Chochołowskiej. Tym razem towarzyszyły nam Monika i Marta. Wyjazd w sobotę skoro świt... …no dobra…. Wierzę, że są ludzie, którzy wybierając się na Podhale wyjeżdżają duuużo wcześniej niż my. Dla nas godzina 6 rano w sobotę to środek nocy :D
Na miejscu byłyśmy koło godziny 10. Plecaki na plecy, buty na nogi i płyniemy z falą tłumu… Po drodze przerwa na kanapki i wizytę w obleganym TOI-TOI.
Ucieszyłyśmy się widząc wypożyczalnię rowerów! Stwierdziłyśmy, że umilimy sobie drogę powrotną wracając na rowerach…, ale o tym później.

23 marca 2014

Wiosno gdzie jesteś?

Wraz z nadejściem kalendarzowej wiosny na dworze zrobiło się cieplej, ptaki zaczęły śpiewać, a kwiaty kwitnąć. Dlatego stwierdziłyśmy że musimy jechać poszukać połaci krokusów w górach, a że z krokusami w Tatrach było różnie (piękna pogoda na przemian z 20 cm warstwą śniegu) dlatego wybrałyśmy się w okolice Leskowca.
Leskowiec jest to szczyt położony w Beskidzie Małym 922m n.p.m. gdzie znajduje się jeden z fajniejszych punktów widokowych na Tatry oraz Babią Górę. Na szczyt można wejść z różnych stron do dyspozycji mamy około 10 szlaków. Niektórymi miałyśmy już okazję wchodzić dlatego wybraliśmy szlak: zielony który swój początek miał w okolicach Sikorówki, a powrót szlakiem żółtym do Chobot.
Sęk w tym że chcieliśmy zrobić kółeczko, z najmniejszym użyciem asfaltu dlatego nasz samochód zostawiliśmy w okolicach straży pożarnej w Kozińcu, a stamtąd obraliśmy azymut na szlak zielony.
Jak tylko znaleźliśmy okazję to wbiliśmy się na nieoznakowaną drogę w las okazało się że wyszliśmy na szczyt Słuszyce, gdzie w stronę schroniska na Leskowcu wiódł nas zielony szlak.

11 marca 2014

WROCŁAW… …w poszukiwaniu pracza!

WROCŁAW…
…w poszukiwaniu pracza! Pracza Odrzańskiego. A historia zaczyna się tak:
Mamy świra na punkcie wrocławskich krasnoludków. Kiedyś pojechałyśmy w środku nocy do Wrocławia w celach poszukiwawczych! Zakupiłyśmy nawet mapę co by żadnego nie pominąć. Ich ilość jest jednak co najmniej imponująca dlatego ograniczamy się do poszukiwania tych w okolicy centrum. Od kilku lat usiłowałam znaleźć Pracza Odrzańskiego. Wydawałoby się, że nic to nic prostszego. W końcu mam już mapę! No cóż… skubany dobrze się maskuje. Pomyślałam nawet, że może ktoś go ukradł? Może się utopił w odrze? Uprał już wszystko i poszedł do domu? Teorii jest dużo, ale zacznijmy od początku…
Dlaczego Wrocław? Wiele razy we Wrocławiu już byłyśmy… Czy to za dnia, wieczorem czy w nocy. Nigdy jednak nie byłyśmy zobaczyć jednego z cenniejszych dzieł dziedzictwa kulturowego naszego kraju jakim jest Panorama Racławicka. Tak się wszyscy „podniecają” kiedy o niej mówią. Pomyślałam – ja też tak chcę :D Korzystając z tego, że w niedzielę byłyśmy w Warszawie, z której wróciłyśmy w poniedziałek na ranem, przedłużyłyśmy sobie weekend aż do wtorku. Szaleństwo! Oczywiście nie bez powodu taki termin. Udało nam się kupić bilety do Wrocławia za całe 6 zł w obie strony za dwie osoby. Ot co! W związku z tym uwielbiamy POLSKIEGO BUSA.
Wyjazd z Katowic o godzinie 8:50. Na miejscu byłyśmy jakoś o 11. Bilety do Panoramy zakupiłyśmy wcześniej przez internet. Godzina wejścia na „seans” - 13:00. Mam więc trochę czasu żeby pokręcić się po centrum. Wyszłyśmy z dworca, którego monstrualny budynek wygląda jak przytargany wprost z Egiptu, a tam co? Pierwszy krasnal siedzący na gigantycznej walizce!

10 marca 2014

Najlepszy prezent czyli jedziemy do Warszawy!

Na urodziny dostałam bilety na koncert Within Temptation, który miał się odbyć 9 marca na warszawskim Torwarze (jupi).
Plan na ten dzień był prosty jedziemy rano by jeszcze móc zahaczyć o Centrum Nauki Kopernik, później obiad no i największa atrakcja wieczoru - koncert. Standardowo nie obyło się bez problemów!