Rozwijane Menu

07 października 2017

Tajlandzki młyn

Pierwsze wrażenie po wylądowaniu w Tajlandii to "gorąco". No nic. Można się przyzwyczaić. Niesamowita jest też mieszanka zapachów jaka wyczuwalna jest w powietrzu.
Po wylądowaniu załatwiłyśmy tajlandzką kartę sim (od razu konfigurują ją w telefonie), wymieniłyśmy walutę i zapakowałyśmy się do autobusu jadącego w stronę
Khao San (60thb os). Na miejscu zostało nam poszukiwanie wcześniej zarezerwowanego hostelu, co nie było łatwym zadaniem. Okazało się, że budynki numerują tutaj nie tylko wzdłuż ulicy, ale i prostopadle do niej :) Ostatecznie się udało! Szybki prysznic i zwiedzamy.
Zaczęłyśmy od zakamarków.

Aby później wejść na zatłoczone ulice.

Pierwszy dzień jest dniem burżuazji czyli dniem stołowania się w restauracji. Na talerzach lądują: Pad thai,  zupy i sałatki. Wszystko bardzo dobre.
Na ulicach można było zobaczyć różne stragany. W tym i te bardziej zadziwiające takie jak np. z robakami, które zaplanowałyśmy zjeść w następnym dniu.
Nocna zabawa.
Wieczorem bawiłyśmy się po części w hostelu, a po części na ulicy. Zabawę zakończyłyśmy o 1:30.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...