Rozwijane Menu

24 lipca 2020

Szlak R10 - dzień 2 - Dziwnówek - Gąski

Rano dość późno opuściłyśmy pole namiotowe. Koło 11 ruszyłyśmy w stronę Trzęsacza by zobaczyć największą atrakcję czyli ruiny kościoła. De facto tak nam się dobrze jechało, że o mały włos, a przejechałybyśmy obok.

Przy ruinach zdecydowałyśmy się na przejazd szlakiem turystycznym wzdłuż klifu - polecamy tą bardzo malowniczą drogę, mimo iż nie wiedzie szlakiem R10.

20 lipca 2020

Szlak R10 - dzień 1 - Świnoujście - Dziwnówek

Czas start! O godzinie 10 wyruszamy z pola namiotowego w Świnoujściu pod granicę polsko-niemiecką by od początku zacząć naszą podróż.
Tak dobrze nam się jechało, że zahaczyłyśmy o małe niemieckie miasteczko. Jak się później okazało było to zabronione ze względu na zakaz przemieszczania się polskich turystów po Meklemburgi-Pomorzu Przednim. W przypadku złapania zapłaciłybyśmy karę... Na szczęście udało się :) 
To były nasze pierwsze tegoroczne wakacje za granicą (choć na chwilę) :)... nie pozostało nam nic innego jak zawrócić. W końcu mamy jechać w drugą stronę! Wracamy na właściwy kierunek i jedziemy w stronę młynu Stawa. Nawet trafiłyśmy na mniejszą ilość osób! Szybko robimy zdjęcia i uciekamy dalej.

25 maja 2020

Bendoszka, Przegibek i Wielka Racza - pętelka

Z uwagi na ostatnie wydarzenia mocno zmienił się nasz tryb życia... Każdy starał się stosować do zaleceń ograniczając zakupy czy wyjścia na spacer..., ale ileż można!? :)
W ostatnie dwa weekendy udało nam się pojechać na szybkie, niezbyt wymagające i zdecydowanie "dzikie" (tj. poza szlakiem i bez turystów) szlaki.

Powiedzenie "apetyt rośnie w miarę jedzenia" zaczął nabierać dosadnego znaczenia dlatego zdecydowałyśmy się ruszyć dalej niż dotychczas. Udało nam się znaleźć kompanów i tak pojechaliśmy w okolicę Wielkiej Raczy.

18 maja 2020

Kuba dzień 10 - Playa Giron i Playa Larga

Ucieczka ku morzu czyli tanecznym krokiem salsy z deszczu wcale nie pod rynnę.
Jakoś specjalnie nie przeciągałyśmy wizyty w Playa Giron. Wilfredo wciąż był zdziwiony, że o poranku nadal nie minęło nam rozczarowanie z powodu źle postawionej pinezki na mapie googla... Skoro świt ruszyłyśmy w stronę Viazula żeby jak najszybciej znaleźć się nad morzem.
Chodząc od knajpki do knajpki przeglądałyśmy menu, w poszukiwaniu... no właśnie. Czego? Chyba chciało się nam czegoś "normalnego". I wtem dogonił nas zapach pieczonych tostów. 

28 kwietnia 2020

Kiedy witasz się z górami: Mędralowa Zachodnia i Mała

Po okresie zamknięcia przychodzi czas rozprężenia, wychodzimy wszędzie gdzie się da, byle nie siedzieć w domu. Ale co zrobić jak od poniedziałku obserwujesz parkingi górskie pełne samochodów? Jak znaleźć szlaki, które nie są oblegane?
Ja znalazłam w sumie 5 tras. Krótkich bo po ok. 10 km. Tak w sam raz na rozruch i niepewną pogodę. Ostateczna trasa była wybierana dopiero w sobotę rano, a i tak okazało się, że została zmodyfikowana w trakcie.

16 marca 2020

Kuba - dzień 9 - Cienfuegos i Playa Giron

Kuba to praktycznie miasta wpisane na światową listę UNESCO. Tak też jest z Cienfuegos, ale żeby nie było nam za nudno, nasz nocleg na Playa Giron nie był adekwatny z pinezką na mapie (kiedyś pytaliśmy się Pana w Norwegii "gdzie są renifery?" - odpowiedział nam "far away, far away" - tak też czułyśmy się tym razem).
Z Trinidadu kierujemy się w stronę morza Karaibskiego. Jedziemy do miejscowości Playa Giron.
Żeby się tam dostać, musimy zdobyć bilety na Viazula (6 CUC/os). Skoro świt udajemy się na dworzec, pełne obaw, że może już być za późno....(raptem czekamy tylko godzinę nie łapiąc się na pierwszego busa)

05 marca 2020

Kuba - dzień 7, 8 - Trinidad

Trinidad to obowiązkowa kropka na mapie każdego, kto odwiedza Kubę. Malownicza, kolonialna starówka, która od 1988 roku jest wpisana na światową listę dziedzictwa UNESCO. Kolorowe kamieniczki, wybrukowane uliczki, uśmiechnięci ludzie i stragany przepełnione koronkami wszelkiej maści.

Nasze pierwsze kroki w Trinidadzie wyglądały niczym scena filmowa. Mając adres Casy, w której miałyśmy się zatrzymać, nie brałyśmy pod uwagę, że problematycznie może okazać się jej znalezienie. Po godzinie poszukiwań i zaangażowania sporej ilości ludzi (w myśl zasady wnuczek za babcię, babcia za dziadka, dziadek za rzepkę... oj i kolejny Kubańczyk leciał z pomocą by pomóc nam odnaleźć adres...) udało nam się dotrzeć do celu za pomocą miłych panów z rikszy rowerowej.

08 stycznia 2020

Kuba - dzień 6 - Camaguey

Wysiadamy z autobusu o godzinie 4:00 w nocy. Co tu robić? Wszytko pozamykane? Postanawiamy zaczekać na dworcu aż zrobi się jasno. Niektórzy próbują przyjąć odpowiednie pozy do spania inni przechadzają się bo nie mogą zasnąć. Ja przytulam się do plecaka i na chwile usypiam. Rano koło po 7:00 idziemy w kierunku centrum by po 3-4 km wejść w labirynt uliczek.
 
Docieramy do parku Ignacio Agramonte z którego rozdzielamy się w poszukiwaniu otwartego miejsca z jedzeniem. Udaje się! Kupujemy tosty z 2 centymetrowym, mało roztopionym serem. Da się zjeść. Na początek wystarczy.